ola blog
szablon: Ylka dla: Linkup
{menu}
księga

2011
grudzień
czerwiec
2010
wrzesień
lipiec
kwiecień
2009
październik
wrzesień
czerwiec
maj
styczeń
2008
lipiec
czerwiec
marzec
luty
2007
listopad
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
luty
styczeń
2006
październik
kwiecień
styczeń
2005
sierpień
maj
kwiecień
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2002
grudzień
listopad
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2001
grudzień
listopad
październik
wrzesień

statystyka



Przestań to robić!
2011-12-31

Żeby osiągnąc coś nowego w życiu, trzeba przestać trwać w przeszłości. Nigdy nie rozpoczniemy nowego rodziału życia, czytają po raz kolejny, rozdział ostatni...


Podsumowanie życia jutro. Tym czasem ide robic sernik dla mojego P. :*

skomentuj (0)


rachunek sumienia
2011-12-29

Mija kolejny rok, rok bez zmian. Zmiany zawsze wychodzą na lepsze. Uczą życia. Wymagają wysiłku. 

U mnie bez zmian. Jakis konkretnych. Nie napisalam dalej pracy mgr, nie zmieniłam pracy, nie zamieszkałam z P. Byłam bliski wzięcia kredytu, ale wizualizacja pętli na szyji przez najbliższe 30lat skutecznie mnie od tego pomysłu odsuneła. Nie stać mnie akutalnie. Z resztą nie wiem, czy kiedykolwiek, kogokolwiek było stać na wzięcie kredytu. To inna bajka.

Może mama P. coś nam ogranie. Jak nie, to bedziemy sobie jakos inaczej radzić. O ile on już jest gotowy na wyprowadzke. A raczej na współne życie ze mną. Chciałabym.

Kiedyś wypierałam każdą myśl dotyczącą małżeństwa i zaręczyn. Dziś wyobrażam sobie czasem, jak to będzie jak P. zada mi to pytanie. I tak samo zastanawiam się nad odpowiedzią. Tak czy inaczej, w najbliższym czasie pewnie takiej decyzji nie bede podejmować. Skoro nie chce ze mną mieszkać, to co dopiero życ juz na zawsze.

Jak już kiedyś mówiłam, palenie rzuce jak schudne. Mgr chce obronic w czerwcu. Musze, dzizas, nie po to chodziłam 5 lat na studia, żeby to teraz zaprzepaścić. Trzymajcie kciuki.

skomentuj (0)


Chiny
2011-06-12

Siedze sobie wlasnie na innym kontynencie, w srodku malo europejskiego kraju. Jem dziwne rzeczy, rozmawiam z dziwnymi ludzmi. Po tygodniu zaczynam odrozniac chinczykow. Czuje sie jak HongKong. Chce do domu...
skomentuj (0)


Czy z grubasa moze byc super laska?
2010-09-18

Nie. Niestety, grubas zawsze bedzie grubasem. Mentalnie. 
Szczerze Wam powiem, ze wazac 90 albo 140kg czulam sie absolutnie tak samo. Tak samo zle i nie akceptowalnie.
To jest kwestia pokochania siebie. Emanowania seksem i radoscia. Uwodzenia facetow. Zazdrosnego wzroku przechadzajacych kobiet. Grubas to nie tylko stan fizyczny, to przede wszystkim stan ducha. Grubasem mozna byc i wazac 50kg. A superlaska?

skomentuj (1)


odchudzam sie, edycja 158.
2010-09-15

Jestem słoniem. Po mojej ostatniej diecie w zeszle wakacje, gdzie pieknie zjechalam 15kg, przez ostatni rok nadrobilam 2xtyle. Wazylam juz 115kg, co przy moim wzroscie (183) nie jest tragedia - takie 46.

2tygodnie temu weszlam na wage i zemdlalam. Bez kitu. Weszlam, zobaczylam, poszlam zapalic, drugi raz weszlam. Niestety nic sie nie zmienilo. Caly czas bylo 144kg!! Nosze rozmiar 50/52.
Dzis rano troche lepiej. 139.8. Od dwoch tyg znowu na dukanie. Trzymam za siebie kciuki. Moja waga wytyczona przez Dukana to 94kg. 50kg do stracenia. Niektorzy nawet tyle nie waza. O odchudzaniu, mojej zjebanej psychice i mentalnosci grubasa w nastepnych notkach.


skomentuj (0)


fart!
2010-07-20

Ostatnimi czasi jest chyba jakis przejebany uklad gwiazd dla mojego znaku zodiaku. Ciagle pod gorke. Juz nawet nie wiem kiedy byl zaczatek tego peszka.
W sobote fantastycznie romantyczny spacer na starowce, ciastko w srodku nocy w calkiem przyjemnej knajpce, a raczej na jej ogrodku :) Wielce zakochana sie wtedy czulam. Wszystko moglo wtedy przestac istniec. Uwielbiam takie momenty. Myśle sobie, kurwa! to esencja zycia. Nie praca, nie hajs, nie konsumpcja. Uczucia, spokoj ducha, rozwój.

Uwielbiam jak P. trzyma mnie za reke, glaszcze, caluje w kark, przy calkiem prozaicznych czynnosciach. Zawsze przeszywa mnie taki dreszczyk. Od tego miejsca gdzie pocalowal idzie impuls namietnosci dalej, w glab ciala. Czuje w kazdym neuronie uczucie. 

Chcialambyc calkiem madra i odpowiedzialna i glamur. I na ta wczesniej wspomniana sobotnia starówke zabralam ze soba mala elegancka torebusie. W sam raz na fajki, husteczki i... no wlasnie portfel juz sie nie miescil. Zamonotwałam p.jazdy i dowod i w miasto. Dluzsza historia, w kazdym badz razie owe dwa dokumenty wziely i zaginely. Co ciekawsze w moim osobistym pokoju. I nie ma. Jak sliwka w ocean. A wywczas juz za 2tyg. Przyjmuje zaklady - uda mi sie zrobic nowy czy nie uda? Uda nie uda? Beda uda opalone czy nie beda? Pedem nabede, pedem nabede, nabede, nabede!!!

skomentuj (1)


nie od deszczu mokre...
2010-04-05

bracka

na północy ściął mróz
z nieba spadł wielki wóz
przykrył drogi pola i lasy
myśli zmarzły na lód
dobre sny zmorzył głód
lecz przynajmniej się można przestraszyć

na południu już skwar
miękki puch z nieba zdarł
kruchy pejzaż na piasek przepalił
jak upalnie mój boże
lecz przynajmniej być może
wreszcie byśmy się tam zakochali

a w krakowie na brackiej pada deszcz
gdy konieczność istnienia trudna jest do zniesienia
w korytarzu i w kuchni pada też
przyklejony do ściany zwijam mokre dywany
nie od deszczu mokre lecz od łez

na zachodzie już noc
wciągasz głowę pod koc
raz zasypiasz i sprawa jest czysta
dłonie zapleć i złóż
nie obudzisz się już
lecz przynajmniej raz możesz się wyspać

jeśli wrażeń cię głód
zagna kiedyś na wschód
nie za długo tam chyba wytrzymasz
lecz na wschodzie przynajmniej życie płynie zwyczajnie
słońce wschodzi i dzień się zaczyna

a w krakowie na brackiej pada deszcz
przemęczony i senny zlew przecieka kuchenny
kaloryfer jak mysz się poci też
z góry na dół kałuże przepływają po sznurze
nie od deszczu mokrym lecz od łez

bo w krakowie na brackiej pada deszcz
gdy zagadka istnienia zmusza mnie do myślenia
w korytarzu i w kuchni pada też
przyklejony do ściany zwijam mokre dywany
nie od deszczu mokre lecz od łez
bo w krakowie na brackiej pada deszcz

bo w krakowie na brackiej pada
pada deszcz
pada deszcz

 

... lecz od łez


skomentuj (1)


zaskoczona.
2009-10-26

kocham tę naszą codzienność,
te momenty, które znam na pamięć,
chwile, które mogę przewidzieć,
mimo to jak na święto czekam na nie...

żyję chwilą
najpiękniej jak się da,
to łatwe, gdy ciebie mam...

kocham nasze chwile zwyczajne,
te godziny cudownie banalne,
nasze twarze wieczorno-poranne
znane tylko NAM :*

skomentuj (2)


loff
2009-09-07

ej, tęsknie :)


skomentuj (5)


kobiecość.
2009-09-03

ehh. przeczytalam ostatnich kilka moich postów. wszystko o przyjazni damsko-meskiej, w podtekscie o Pawle.
Troche stracilam wiare w to, ze nasza znajomosc przetrwa w jakiejkolwiek postaci. A tutaj prosze, zrobilo sie normalnie.
Brak tematow tabu, zaczelismy rozmawiac o zwiazkach, milosci. I nawet jak sie dlugo nie widzimy, to wciaz rozumiemy sie bez slow.

Inna sprawa, ze chcialabym, zebym z moim facetem rozumiala sie jak z nim. Zeby mial taki specyficzny charakter, nie dawal sobie latwo w kasze dmuchac. Pawel idzie swoja droga, poszukuje siebie (nawet, jak czasem za bardzo analizuje)
Ma swoja pasje, zainteresowania, cel do osiagniecia. Cenne ;)


Wiecie, ze idealow nie ma?

co do kobiecosci, to chyba mam jej w sobie sporo. Jestem zmienna i niezdecydowana, och i ach.

skomentuj (4)